poniedziałek, 24 grudnia 2018

Wigilia

On: bym cię bzyknął
Ja: jestem tak zestresowana, że nie mam w ogóle ochoty.
On: pij. To ci pomoże.

(kolacja dzisiaj u nas, moi rodzice, teściowie, on ma złamaną rękę. Yay, będzie dobrze. Musi :))

poniedziałek, 2 września 2013

porozumienie bez granic

Luby pyta Miśkę:
- a co jutro będziecie robić w przedszkolu? będzie wuef?
Miśka odpowiada:
- nie, w łeb nie będzie

:D

wtorek, 27 sierpnia 2013

chodź do łóżka

Luby, wychodzi spod prysznica: łóżka nie grzejesz, kołdra nie ubrana...
ja: dziewiąta jest. nie idę jeszcze do łóżka.
Luby: no ale weź, chodź, no..... (jęczy, jak to facet).
ja: nie.
Luby: ale może..?
ja, z nagłym zainteresowaniem: a będzie seks??
Luby: aaaa, siedź tu sobie ile chcesz.

niedziela, 25 sierpnia 2013

O miękkości

- mama to jest mięciutka - powiedziała Miśka. - jak słonik. - i po chwili dodała - jakby dużo karczku zjadła.

Rili?

sobota, 24 sierpnia 2013

Jak rozłożyć matkę na łopatki w kilka sekund

- mamusiu, a jak się jutro ubierzesz? - zapytała Miśka, pi tym, jak popołudnie spędziłam nosząc białą sukienkę.
- nie wiem, a czemu pytasz? - odpowiedziałam pytaniem na pytanie.
- bo chce żebyś jutro wyglądała jeszcze piękniej niż dzisiaj - odparła córka.

:-)

poniedziałek, 29 lipca 2013

O potrzebach różnych

Miśkalina.ę coś potężnie igrzysko w stopę, ma ją spuchniętą mocno. Wiadomo - przeszkadza to.
Rano, wszyscy śpią, nagle słychać:
- mama, boooliii, i plasterek zgubiłam!
- pół spać jeszcze odpowiadam: chodź to do mnie na dół, kochanie!
- nie idę. - odpowiada córka. - chce jeszcze spać.

I poszła.

Zakupy

Poszliśmy do sklepu, kupić klapki dla Lubego. Koniec końców wybraliśmy dwie pary.
- które wolisz? - pytam go. - te brązowe czy te z gejowskim warkoczykiem?
- pfff, no wiesz, te brązowe wezmę, nie chcę gejowskich.
Gdy staliśmy przy kasie zobaczyliśmy, że jest wyprzedaż i na wszystko dają 40% zniżki, ale już po zawodach było. Zapłaciliśmy, wyszliśmy.
W sklepie obok spróbowałam go namówić na różową koszulę (nie do końca różową: dużo białego, jasnoszarego, i blady róż) - ale odmówił, inne wybrał.
Jednak wróciliśmy do sklepu z butami, i wybierałam klapki dla siebie:
- takie mam, te mnie gryzą, te są niewygodne... O, może te różowe? - spytałam, przymierzając buty.
- świecą jak pojebane, ale jak chcesz to bierz - ocenił mój mężczyzna.
- no dobra, chyba nie te. A białe? - Otwarłam pudełko obok.
- też świecą, ale mniej.
Kupiłam białe.