Poszliśmy do sklepu, kupić klapki dla Lubego. Koniec końców wybraliśmy dwie pary.
- które wolisz? - pytam go. - te brązowe czy te z gejowskim warkoczykiem?
- pfff, no wiesz, te brązowe wezmę, nie chcę gejowskich.
Gdy staliśmy przy kasie zobaczyliśmy, że jest wyprzedaż i na wszystko dają 40% zniżki, ale już po zawodach było. Zapłaciliśmy, wyszliśmy.
W sklepie obok spróbowałam go namówić na różową koszulę (nie do końca różową: dużo białego, jasnoszarego, i blady róż) - ale odmówił, inne wybrał.
Jednak wróciliśmy do sklepu z butami, i wybierałam klapki dla siebie:
- takie mam, te mnie gryzą, te są niewygodne... O, może te różowe? - spytałam, przymierzając buty.
- świecą jak pojebane, ale jak chcesz to bierz - ocenił mój mężczyzna.
- no dobra, chyba nie te. A białe? - Otwarłam pudełko obok.
- też świecą, ale mniej.
Kupiłam białe.
poniedziałek, 29 lipca 2013
Zakupy
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz