w trakcie wizyty u lekarza pani doktor do każdej dawki lekarstwa zaordynowała czekoladkę - gdyż smak nie bardzo rzekomo. Miśce rzecz nie przeszkadza, zjadała wcześniej bez mrugnięcia okiem i skrzywienia. no ale - pani doktor tak powiedziała, a zaleceń lekarskich trzeba słuchać, tak..?
w domu:
- Miśkaa! - wołam. - przyjdź po lekarstwo!
- zaraz przyjdę, mamusiu. - odpowiada niewzruszona córka - tylko skończę kolorować.
aha.
- Miśka! - ponawiam wołanie. - przyjdź po lekarstwo i czekoladkę!
- już idę! - i zapiszczały pięty na zakręcie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz